Rok w ogrodzie

Kretom dziękujemy

Luty potrafi być kapryśny. Dni i noce z siarczystym mrozem przeplatane są odwilżą i słoneczną pogodą. Rozhartowane rośliny mogą przedwcześnie rozpocząć wegetację. Musimy być czujni i sprawdzać stan osłon. Poza tym w ogrodzie nie ma jeszcze wiele do zrobienia. Kontynuujemy zimowe cięcie drzew i krzewów owocowych oraz ozdobnych. Pod koniec miesiąca, gdy śnieg już stopnieje, a ziemia trochę przeschnie, możemy się wybrać na kontrolę trawnika i rabat.

Kretom dziękujemy
Ciepłe, bezśnieżne dni mogą zwiastować rychłe nadejście wiosny albo… kolejne kłopoty z kretem. Kopce na trawniku i na rabatach świadczą o tym, że naszego dzikiego lokatora nie zniechęcił hałas urządzeń, które testowaliśmy w styczniu. Albo ustawiliśmy je w złych miejscach, albo zwierzak spał bardzo głęboko. Albo jedno i drugie.Przyszedł czas na sprawdzenie metod działających na pozostałe zmysły zwierzęcia. Kret ma czuły węch, więc w korytarzach możemy umieścić coś cuchnącego. Mogą to być gotowe preparaty w postaci proszku lub pałeczek, albo któryś ze starych domowych odstraszaczy: głowy nadpsutych ryb, skórki cytryny, pocięte gałązki tui czy ząbki czosnku. Używania chemikaliów odradzamy, bo nie dość,że nie pozbędziemy się kreta, to jeszcze zatrujemy glebę i żywe organizmy. Świece z toksycznym gazem są skuteczne tylko wtedy, gdy umieścimy je w kopcu,w pobliżu którego w danej chwili znajduje się zwierzak. Jednak one również prowadzą do skażenia gleby.Jeśli połączenie obu metod - odstraszanie hałasem i zapachem - okaże się nieskuteczne, będziemy musieli intruza polubić. I może to jest najlepsze wyjście